O Krzyku

Krzyk - to wybrane cytaty z moich ulubionych książek.

"Obraz Muncha przedstawia krzyczącą postać, która stoi na moście. Jest ona dziwna i zdeformowana. Można przypuszczać, że zakrywa sobie uszy dłońmi, a zatem nie krzyczy, lecz broni się przed hałasem. Ubrana jest w ciemny strój, co kontrastuje z jej bladą twarzą. Trudno jest określić jej płeć, być może to autor utożsamił się z tą właśnie osobą. Postać stoi na długim niekończącym się moście, położonym nad morzem lub jeziorem. 
W tle widać dwie spacerujące postacie, również ubrane na czarno. Uwagę przyciąga ich obojętność na rozpacz postaci pierwszoplanowej. Niebo jest krwistoczerwone a wręcz mroczne. Obraz budzi grozę w widzu. Sprawiają to kontrastujące barwy i wijące się wokół linie.

Obraz ten robi wielkie wrażenie, wyraża wiele uczuć np. lęk, strach, niepokój. Można się domyślać, że ten obraz jest odzwierciedleniem uczuć Muncha. Być może był on przerażony światem, bał się odrzucenia i samotności."




: )











„Oczy Pańskie patrzą

na sprawiedliwych, a uszy jego słyszą ich krzyk” 

(Psalm 34:16)


 "...I otrze wszelką łzę z oczu ich, 

i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku

ani mozołu już nie będzie..."

(Apokalipsa 21,4)







Alister McGrath  - Historia nieba

(wybrane najciekawsze fragmenty)


Wiele wskazuje na to, że ludzkość posiada zdolność myślenia. Być może jeszcze więcej świadczy o tym, że mamy unikalną zdolność wyobraźni. Nasze rozumienie wszechświata, Boga i samych siebie jest przede wszystkim warunkowane raczej przez wyobrażenia niż pojęcia. Znakomitym przykładem chrześcijańskiej idei, której pochodzenie wykazuje zasadniczo wyobrażeniowy charakter i która wymaga wyobraźni w celu dotarcia do wyrażanej przez siebie rzeczywistości, jest idea nieba.
***
Istnieje pewna historia dotycząca wybitnego chrześcijańskiego teologa, Augustyna z Hippony (354-430), który jako autor znany jest szczególnie ze swego traktatu na temat tajemnicy Trójcy Świętej czyli specyficznie chrześcijańskiego rozumienia strukturalnego bogactwa natury Boga. Pisząc go, Augustyn miał, według przypowieści, wybrać się kiedyś na spacer wzdłuż śródziemnomorskiego wybrzeża jego rodzinnej północnej Afryki, niedaleko wielkiego miasta Kartagina. Nie po raz pierwszy teolog zmagał się z ograniczonymi możliwościami swojego języka oraz wyobraźni. Próby wyrażenia słowami doskonałego boskiego bytu przekraczały jego intelektualne siły. Wędrując pośród piasków, zauważył małego chłopca starającego się nabrać w swoje dziecięce dłonie jak najwięcej wody, którą wlewał następnie do wykopanego w piasku dołka. Augustyn ze zdziwieniem przyglądał się wysiłkom dziecka. Wiedziony ciekawością zapytał w końcu chłopca, co robi. Odpowiedź zaskoczyła go jeszcze bardziej. Dzieciak starał się wyczerpać morze, przelewając je do otworu wykopanego w gorącym piasku. „Jak taki ogrom wody może się zmieścić w tak małej dziurze?” zapytał Augustyn z lekceważeniem. „A jak mogłeś przypuszczać, że zdołasz ująć ogrom tajemnicy Boga w tekście książki?”, odpowiedź chłopca zabrzmiała równie lekceważąco.

Historia ta ilustruje jedno z głównych zagadnień zarówno z zakresu teologii, jak i duchowości chodzi o ograniczone zdolności, którymi dysponuje człowiek w poznawaniu spraw boskich. Nasza wiedza na temat Boga uwarunkowana jest naszymi możliwościami. Pisarze od Augustyna do Kalwina twierdzą, że Bóg znakomicie zdaje sobie sprawę z ograniczeń ludzkiej natury, która jest zresztą Jego dziełem. Pisarze ci podkreślają, że znając nasze ograniczenia, Bóg odsłania prawdę o sobie oraz przejawia się w świecie w formach dostosowanych do naszych ograniczonych możliwości.
***
W celu zbadania chrześcijańskiej wizji nieba należy zatem zająć się wyobrażeniami, które odgrywają zasadniczą rolę dla jej wyrazu. Prawdopodobnie powinniśmy zacząć od najbardziej znajomego: obrazu nieba jako miasta a ściślej mówiąc, Nowego Jeruzalem. Wiele fragmentów Starego Testamentu głosi chwałę miasta Jeruzalem, które, dzięki swoim masywnym murom, stanowiło niepodważalny znak obecności i wieczności Boga oraz obietnicę spełnienia mesjanistycznych oczekiwań. Nowy Testament daje w tej dziedzinie nowy impuls. Warto uwzględnić obecną tam imponującą i nowatorską wersję tego motywu w postaci wizji ,,miasta Boga” z Apokalipsy świętego Jana. Według apostoła idea nowego Jeruzalem miasta, w którym tryumfalnie rządzi zmartwychwstały Chrystus stanowi spełnienie wszystkich chrześcijańskich nadziei i oczekiwań.
# Skazą na idealistycznym obrazie Jeruzalem była prorocza troska, aby w obrębie jego murów nie zapanowały grzech i zepsucie, które mogłyby doprowadzić do utraty wyjątkowego statusu. Oblężenie miasta przez Asyryjczyków, które doprowadziło do jego zdobycia i zburzenia świątyni w 586 roku przed naszą erą, stanowiło druzgocącą katastrofę zarówno w kategoriach jego społeczno-politycznej historii, jak i nadziei oraz wiary mieszkańców. Czy Jeruzalem utraciło także swój wyjątkowy status w oczach Boga? Według wizji proroka Ezechiela „chwała Pańska" opuściła jerozolimską świątynię. Czy mogła kiedykolwiek tam powrócić? Na tle tej katastrofalnej perspektywy zaczęła się kształtować prorocza Wizja Nowego Jeruzalem. Nowe miasto Pana podniosłoby się z ruin, a w jego murach miał znaleźć swoje miejsce tron Boga i „chwała Pańska" jeszcze raz by w nim zagościła. Nowa świątynia miała przewyższyć swoją chwałą tę poprzednią, zniszczoną przez Asyryjczyków (Aggeusz 2, 9).

Początkowo owa prorocza wizja odnosiła się do przyszłości Nowego Jeruzalem jako określonego miejsca na ziemi odbudowanego z cegieł i cementu, które miało powstać na ruinach starego miasta wraz z powrotem jego mieszkańców z niewoli babilońskiej. Starotestamentowe księgi Nehemiasza i Ezdrasza stanowią świadectwo wysiłków podejmowanych w celu przywrócenia Jeruzalem jego poprzedniej świetności i spełnienia nadziei na odnowienie w nim chwały Bożej.
# Jednym z najbardziej interesujących ujęć tematyki raju jest wizja Ezechiela, datowana na czasy niewoli babilońskiej, która wydaje się przepowiadać Nowe Jeruzalem jako miejsce na podobieństwo Edenu. Według Ezechiela kara, jaką ściągnęli na siebie mieszkańcy Jerozolimy, była rezultatem sprofanowania Świątyni Pana oraz życia, które nie przystoi ludowi Bożemu. Pomimo to Jeruzalem zostanie odbudowane, i to w postaci doskonalszej niż dotychczasowe miasto oraz świątynia. A ziemia uzyska nowe oblicze i stanie się żyzna za sprawą rzeki z wodą życia, która płynąć będzie na wschód, wpadając do Morza Martwego. Prezentowana przez proroka wizja Nowego Jeruzalem, które powstanie i zastąpi upadłe miasto, czerpie w dużej mierze z idei raju. Powstanie on w obrębie murów odbudowanego miasta Boga.
# Drogocenne kamienie Nowego Jeruzalem miały dla średniowiecznego czytelnika znacznie większe znaczenie, niż się zazwyczaj sądzi. Lektura ówczesnych inskrypcji nagrobnych pozwala na rekonstrukcję symboliki, w której były wykorzystywane. Według powszechnie przyjętej interpretacji jaspis symbolizował wiarę, szafir nadzieję, chryzolit nauczanie i cuda Jezusa Chrystusa, a beryl zmartwychwstanie.
***
A zatem, jak to jest mieszkać w państwie niebieskim? Prawdopodobnie najbardziej znany wątek rozważań Augustyna na temat nieba odnosi się do seksualnego aspektu życia człowieka. Według Augustyna w niebie nie będzie seksu. Zarówno mężczyźni, jaki kobiety cieszyć się będą pięknem swych idealnych ciał, ale nie będą odczuwać pożądania, ponieważ w niebie zanikną wszelkie żądze:
„Zmartwychwstaną obydwie płcie. Bo przecież nie będzie tam pożądania, które tu powoduje zawstydzenie. Mężczyzna i niewiasta, nim popełnili grzech, byli nadzy, a jednakże się nie wstydzili. Zmartwychwstałym więc ciałom zepsucie będzie odjęte, a zostanie tylko natura. Płeć niewieścia wywodzi się bowiem nie z zepsucia, ale z natury, która co prawda będzie wtedy uwolniona i od stosunków cielesnych, i od rodzenia dzieci, zachowa jednak narządy kobiece. Celem ich będzie nie dawny użytek, lecz nowe piękno, nie wzbudzające już w patrzących pożądania, które całkowicie zniknie, mające zaś na względzie chwałę mądrości i łaskawości Boga, który nie tylko stworzył to, czego przedtem nie było, ale uwolnił od zepsucia to, co stworzył”.
# Kolejną cechą życia w Nowym Jeruzalem jest, według Augustyna, spokój. Czyż List do Hebrajczyków nie obiecuje chrześcijanom wytchnienia w niebie? W niebiańskim państwie ta ewangeliczna obietnica zostanie spełniona. Życie Wieczne będzie niczym niezmąconym szabasem, podczas którego święci spoczywać będą u Boga.
***
Znaczenie Nowego Jeruzalem dla chrześcijańskiej duchowości stało się przedmiotem gruntownej refleksji podejmowanej przez średniowieczne zakony. Chrześcijańska kultura tamtego okresu przywiązywała szczególną wagę do klasztorów. Oczywiste było przekonanie o duchowej wyższości tych, którzy porzucili świat, aby wstąpić do klasztoru, nad tymi, którzy pozostawali w świecie, ciesząc się jego urokami. Stanowisko takie łatwo można poczytać za wyraz duchowej arogancji. Jednak z punktu widzenia kultury monastycznej znajdowało ono swoje uzasadnienie, ponieważ życie klasztorne odzwierciedlało wiarę i codzienność pierwotnych wspólnot chrześcijańskich w Jerozolimie.
Deprywacja i niewygody życia zakonnego wydają się bez znaczenia w obliczu niebiańskich radości. Bernard z Cluny (1100-1150) sugestywnie przedstawia niebiańskie miasto w sposób, który ma na celu pobudzić naszą wyobraźnię i nasze pragnienie przejścia przez jego bramy:
„Nowe Jeruzalem przewyższa pięknem i chwałą wszystko to, czego wśród obfitości łask wysławiać chce me serce - Twój pozaziemski blask. Nie potrafimy pojąć, co przeznaczono nam, w promieniach wiecznej chwały, za progiem Twoich bram. Wśród komnat zaś Syjonu, radosny słychać śpiew Aniołów oraz tych, co męczeńską znieśli śmierć.
A tłum błogosławionych w poświacie chwały lśni. Tron jest tam Dawidowy, a wkoło jego śpiew, tryumfu i radości, od wszystkich niesie się. A oni, wokół Wodza.”
***
 „Wędrówka pielgrzyma” Bunyana opowiada o podróży Chrześcijanina oraz jego przyjaciół poprzez „pustynię tego świata” w poszukiwaniu Niebiańskiego Miasta. Wątek nadziei na jego odnalezienie stanowi dominujący temat dzieła. Zawarte w nim słownictwo i symbolika czerpią w znacznym zakresie z Wizji Nowego Jeruzalem, która wpisuje się w tradycję wywodząca się z Księgi Apokalipsy. Przykładem może być wspaniała wizja niebiańskiego Jeruzalem roztaczana przez Jaśniejące byty anielskie, które pomagają Chrześcijaninowi i jego towarzyszom osiągnąć cel podróży.
***
Kolejne pytanie, które nurtowało chrześcijańskich teologów, dotyczy wieku tych, którzy zostaną wskrzeszani. Czy człowiek zmarły w wieku lat sześćdziesięciu pojawi się na ulicach Nowego Jeruzalem jako starzec? Czy ten, kto zmarł w wieku lat dziesięciu, zmartwychwstanie jako dziecko? Kwestia ta w znacznym stopniu inspirowała średniowieczną myśl teologiczną. Pod koniec wieku trzynastego zaczął wyłaniać się pod tym względem pewien konsensus. Każdy człowiek osiąga szczyt swoich możliwości w wieku lat około trzydziestu, dlatego zostanie wskrzeszony jako osoba właśnie w tym wieku nawet jeżeli zmarła wcześniej. Typowe dla tego czasu rozumowanie prezentuje Piotr Lombard: „Chłopiec, który zmarł tuż po narodzinach, zostanie wskrzeszony w takiej postaci, jaką by uzyskał, gdyby dożył lat trzydziestu”. Nowe Jeruzalem będzie zatem zamieszkiwane przez mężczyzn i kobiety w wieku około lat trzydziestu (w tym samym wieku ukrzyżowany został sam Chrystus) przy czym wszystkie ich niedoskonałości będą usunięte.
***
Miltonowskie opisy Edenu fantazyjne i obfitujące w szczegóły silnie oddziaływały na wielu z jego czytelników o znacznym statusie materialnym. Aranżowali oni swoje rezydencje wzorując się na pełnych chwały opisach autora. Te sugestywne opisy Edenu jako miejsca rozkoszy, harmonii i radości inspirowały czytelników do tworzenia swoich własnych rajów. Warto zauważyć iż róża, która rośnie w Edenie, przedstawiona jest „bez kolców"; nie ma wrogów, nie potrzebuje więc przed nimi żadnej obrony:
„Takim to miejsce było, najszczęśliwszą wiejską siedzibą o widoku różnym: Gajów o drzewach bogatych, płaczących żywicą gumy i łzami balsamu. Innych, gdy owoc pięknie pozłocony zwisał prześlicznie, a baśń hesperyjska, jeśli prawdziwą jest, to tu jedynie. A smak owocu tego był przepyszny. Pośrodku łąki lub doliny płytkie. Na których stada skubią miękką trawę. Lub wzgórek z palmą, potok pośród kwiecia. Róże bez kolców, kwiaty różnobarwne”.
***
Chrześcijańska nadzieja na zbawienie opiera się na śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Powstaje jednak pytanie o element pośredniczący, który pozwoliłby uczynić z tych wydarzeń odpowiedni użytek. W trzecim wieku naszej ery Cyprian z Kartaginy ukuł slogan, który -jak się okazało miał znaczący wpływ na chrześcijańskie pojmowanie roli Kościoła jako mediatora i gwaranta odkupienia: „Nie istnieje zbawienie poza Kościołem”. Ta lakoniczna maksyma stała się przedmiotem szeregu interpretacji. Ich żywotność na przestrzeni całego średniowiecza może być tłumaczona wzrostem instytucjonalnego znaczenia Kościoła po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Zbawienie okazało się czymś, co może być osiągnięte jedynie poprzez przynależność do Kościoła. Chrystus mógł stworzyć możliwość wstąpienia do nieba, ale tylko Kościół był w stanie możliwość ową zrealizować. Istniał eklezjastyczny monopol na przyznawanie prawa do odkupienia.
# Uważa się zazwyczaj, iż ruch pietystów zapoczątkowany został wraz z publikacją „Pobożnych postulatów” (Pia desideria) w 1675r. Philipa Jakoba Spenera. W pracy tej autor wyrażał swoje ubolewanie nad stanem niemieckiego kościoła luterańskiego i przedstawił propozycje jego odnowy. Najważniejszy z nich był postulat dowartościowania roli indywidualnych studiów nad Biblią.
# Charles Wesley (brat Johna)opisał doświadczenie przemiany w jednym ze swoich hymnów w 1738 roku. „Where shall my wondering soul begin?” (Od czego powinna zacząć moja dusza ?). Jego finałowa zwrotka brzmi następująco:
„Ku tobie swej purpury blask. I wybaczenia dar. Śle Bóg wieczny Ten, co za ciebie zmarł. Dając tak wiele łask. Zawierz, i wszystkie grzechy będą ci przebaczone. Tylko tyle, a będziesz zbawiony!” W pieśni tej wyraża się w bardzo jasny sposób przekonanie, które legło u podstaw pietystycznego światopoglądu: niebo zapewnia indywidualna i nieprzymuszona decyzja przyjęcia Chrystusa do własnej duszy. Wesley traktuje serce człowieka jako ostateczną „bramę do nieba”. A zatem: każdy osobiście podejmuje decyzję, czy wstąpić do Królestwa Bożego. Instytucja kościelna nie odgrywa pod tym względem żadnej znaczącej roli. Może jednakże stanowić wartościowe źródło duszpasterskiego wsparcia oraz duchowego pokarmu. Dla tych, którzy wyznają tego rodzaju stanowisko, drzwiami, przez które człowiek wchodzi do nieba, nie jest instytucja Kościoła wraz z towarzyszącym mu systemem sakramentów, lecz osobista przemiana świadoma, indywidualna decyzja zaproszenia Chrystusa do swojego życia. W ten sposób Bóg - obecny w życiu człowieka może stać się przedmiotem doświadczenia i uczucia.
***
Tęsknota za niebem, pobudzana przez naturę, opiera się na oczekiwaniu ujrzenia Stworzyciela świata, który może być teraz jedynie podpatrywany dzięki cudom porządku stworzenia. Amerykański teolog i kaznodzieja Jonathan Edwards podjął to zagadnienie w swoim sławnym kazaniu „Pielgrzym chrześcijanin”, wygłoszonym we wrześniu 1733 roku: „Bóg jest dla każdej rozumnej istoty najwyższym dobrem, a radość z jego istnienia jedynym szczęściem, którego może zaznać nasza dusza. Znaleźć się w niebie i cieszyć boską obecnością jest czymś nieskończenie lepszym niż największe wygody na tym świecie. Ojcowie i matki, mężowie, żony, dzieci lub nasi ziemscy przyjaciele to tylko cienie. Radość ze spotkania z Bogiem jest prawdziwa. Oni są niczym migotliwe promienie, On jest słońcem. Oni są jak strumienie, On jest źródłem. Oni są jak krople, On jest oceanem”.
# C.S. Lewis znakomicie zdawał sobie sprawę z siły ludzkiej wyobraźni oraz jej wpływu na nasze rozumienie rzeczywistości. Autor świadomy był istnienia w człowieku głębszej warstwy emocjonalnej odnoszącej się do tego wymiaru naszej egzystencji, który wykracza poza czas i przestrzeń. Istnieje w człowieku, uważał, głębokie i silne poczucie tęsknoty za czymś, czego nie jest w stanie zaspokoić żaden ziemski obiekt ani doświadczenie. Określał je terminem „radość" (joy) i twierdził, iż odnosi się ono do Boga jako jego źródła i celu. Jego początki znajdują się w niebie, a jego funkcja jest doprowadzenie nas do nieba. Lewis rozwija tę koncepcję szczególnie wyraźnie w swojej autobiografii „Zaskoczony radością”, która częściowo stanowi rozbudowywane rozważania nad znaczeniem „radości” w Lewisowskim tego słowa znaczeniu - dla ludzkiego świata wyobrażeń.
***
Ostateczną podstawą miłości do drugiego jest miłość do Boga. Podejście to rozwijane było również w późniejszym okresie epoki średniowiecza. Tomasz z Akwinu, prawdopodobnie największy ze średniowiecznych teologów, uważał, iż nawet gdyby w niebie przebywał tylko jeden człowiek, byłby on absolutnie szczęśliwy, radując się obecnością Boga, który przyćmiewa wszystko. Podobny tok rozumowania występuję także u chrześcijańskich mistyków. Hildegarda z Bingen (1098-1179) twierdziła, iż „Bóg stworzył niebo złożone z elementów budzących najwyższą radość".
Jednym z najznakomitszych przykładów literackich ujęć tematyki miłości Boga jest trzeci z poematów George'a Herberta z jego zbioru Świątynia. Ta finałowa część zatytułowana Miłość poświęcona została refleksji nad pytaniem, jak to możliwe, aby Chrystus pokochał grzeszników i zaprosił ich na ucztę w niebie: „Miłość drzwi mi otwarła, lecz dusza nieśmiała, cofa się pełna winy”
# Teocentryczna wizja nieba wyraziła się jednakże w tradycji chrześcijańskiej Europy Zachodniej w jeszcze większym stopniu w okresie reformacji. Powstanie kalwinizmu w szesnastym i siedemnastym wieku wiązało się z dominacją tego podejścia zarówno w odniesieniu do życia doczesnego, jak i przyszłego. Skrócona wersja Katechizmu Westminsterskiego kreuje taką teocentryczną wizję w sposób lapidarny za pomocą stawianego we wprowadzeniu pytania: „Co jest ostatecznym przeznaczeniem człowieka?”. Odpowiedź natomiast brzmi: „Chwalić Boga i radować się Nim na wieki”. Wiara człowieka w obecnym życiu koncentruje się zatem na poznaniu i głoszeniu boskiej chwały; podejście to wpływa na przekonania dotyczące życia, które nadejdzie.
Klasyczne ujęcie tak silnie teocentrycznej wizji nieba występuje w traktacie czołowego purytańskiego pisarza Richarda Baxtera (1615-1691). W swoim dziele zatytułowanym The Saints’ Everlasting Rest (Wieczny odpoczynek świętych) autor kreuje wizję, która przedstawiać ma poruszający obraz wspaniałości czekających nas w niebie. Dla Baxtera, który sam był muzykiem i kompozytorem pieśni religijnych - akt wysławiania Boga stanowi najważniejszą czynność realizowaną przez świętych w niebie. Nic nie jest w stanie przeszkodzić im w oddawaniu czci Bogu, który ich stworzył i odkupił oraz ostatecznie obdarzył łaską wiecznego spoczynku w niebiańskiej rzeczywistości:

„O błogosławione przeznaczenie naszych świętych ciał! Stać przed tronem Boga i Baranka, śpiewając wieczną pieśń: Ty jesteś godzien, Panie, otrzymać chwałę, cześć i władzę. Godzien jest Baranek, który został umęczony, aby otrzymać władzę, bogactwa, mądrość, siłę, cześć, chwałę i błogosławieństwo; boś ty nas wykupił dla Boga poprzez swoją krew, ponad krewnych naszych, język, plemię, naród, uczyniłeś nas królami i kapłanami u Boga. Alleluja; zbawienie, chwała, cześć i władza niech będą z Panem, naszym Bogiem. Radujmy się wiecznym panowaniem Pana Boga. O, chrześcijanie! oto jest błogosławiony spoczynek; spoczynek bez spoczynku, jako że „bez przerwy dzień i noc wysławiają Pana, Święty, Święty, Święty”

Jednakże nie wszyscy angielscy pisarze religijni tego czasu byli równie jak Baxter przekonani, iż święci dostępują pełni boskiej chwały. Według biskupa Jeremy'ego Taylora zasadniczym elementem pocieszenia, które stanowi dla chrześcijan niebo, jest możliwość spotkania tam pozostałych wiernych. Oczywiście wspaniale będzie móc ujrzeć oblicze Boga. Jednakże dla tych o bardziej intelektualnym nastawieniu atrakcyjną perspektywą jest także możliwość prowadzenia uczonych teologicznych dysput z Pawłem oraz innymi wielkimi, na które ci będą mogli sobie pozwolić w nowych, komfortowych okolicznościach. Niebo będzie niczym ekskluzywne przyjęcie w Oxfordzie, pełne intelektualnych wzlotów, mądrości i poczucia wspólnoty w obliczu Boga.
***
Można by jednak przy tej okazji wyrazić pewną krytyczną wątpliwość. Czy duchowość zawarta w tych pieśniach nie odgrywa roli, która z punktu widzenia Karola Marksa zasługuje na krytykę? Chodzi mianowicie o to, że perspektywa zadośćuczynienia, którą reprezentuje idea nieba, obniża motywację do działań na ziemi. Nadzieja na wejście do Ziemi Obiecanej w przyszłości zmniejsza zainteresowanie ziemskimi problemami politycznymi. Chociaż krytyka ta może wydawać się uzasadniona, nie znajduje swojego potwierdzenia w historii czarnej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Wiele z wielkich kazań czołowego bojownika o prawa obywatelskie dla społeczności murzyńskiej, Martina Luthera Kinga (1929-1968), wskazuje wbrew stanowisku Marksa iż chrześcijańska nadzieja może zostać wykorzystana do konkretnych działań politycznych. Ostatnie kazanie Kinga wygłoszone zostało 3 kwietnia 1968 roku, w dniu poprzedzającym jego zabójstwo w kościele Mason w Memphis, w stanie Tennessee (głównym ośrodku największej afroamerykańskiej instytucji religijnej, którą jest Kościół Zielonoświątkowy). Kazanie to stanowi w znacznym stopniu wezwanie do działania, które King wiąże silnie z rolą nadziei na niebo w przyszłości, kreując wizję Ziemi Obiecanej. Kończy się ono słowami:
„Nadchodzi dla nas trudny czas. Ale nie lękam się już. Ponieważ byłem na szczycie góry. Nie lękam się. Jak każdy, chciałbym żyć długo. Wieczność ma swoje miejsce. Ale nie ma to teraz dla mnie znaczenia. Chcę tylko spełnić wolę Bożą. A Bóg pozwolił mi wejść na szczyt góry. Rozejrzałem się i ujrzałem Ziemię Obiecaną. Nie możecie iść tam ze mną. Ale dziś wieczór chcę, abyście wiedzieli, że my, będąc ludźmi, wejdziemy do Ziemi Obiecanej. I dziś wieczór jestem szczęśliwy. Niczego się nie lękam. Nie boję się żadnego człowieka. Moje oczy ujrzały chwałę nadchodzącego Pana.”

***
Przedstawiona w poprzednim rozdziale dyskusja pozwala wyrazić zdecydowaną opinię, która mówi, iż nadzieja na niebo stanowi -i ma stanowić  bogate źródło pocieszenia w obliczu bólu i udręk, które spotykają człowieka w życiu. Pojawia się w związku z tym pewna kwestia, którą będziemy musieli podjąć w ostatnim rozdziale. Jeżeli nadzieja ta ma tak istotne znaczenie w życiu chrześcijan, w jaki sposób można ją podtrzymywać?
John Stott – pastor i teolog brytyjski zachęcał słuchaczy do odnowienia w sobie „nadziei na chwałę” ( 1976r.) w oczekiwaniu na przyszłe wspaniałości. Przewidywanie celu podróży stanowi ważny sposób wspierania pielgrzyma w czasie jej trwania.
„Otwórzcie oczy! Jesteście oczywiście stworzeniami żyjącymi w czasie, ale jesteście także dziećmi wieczności. Jesteście obywatelami nieba, na ziemi obcy i na wygnaniu, podróżującymi do niebiańskiego miasta. Kilka lat temu przeczytałem historię młodego człowieka, który znalazł na ulicy pięciodolarowy banknot i „od tego czasu chodził zawsze ze spuszczonym wzrokiem, mając nadzieję, że znajdzie coś jeszcze. Lata mijały, znalazł 29 516 guzików, 54 172 pinezki, 12 centów, dorobił się także skrzywienia kręgosłupa i uczucia przygnębienia". Pomyślcie jednak, co stracił. Nie mógł dostrzec blasku słońca, światła gwiazd, uśmiechu na twarzach przyjaciół ani wiosennego kwitnienia, ponieważ jego wzrok błądził po rynsztoku. Zbyt wielu jest takich chrześcijan. Mamy na ziemi swoje ważne obowiązki, ale nigdy nie możemy pozwolić, aby przesłoniły nam prawdę o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.”
***
Paweł wykorzystuje pojęcie „ niebiańskiej kolonii (politeuma)" (List do Filipian 3, 20), opisując wiele istotnych aspektów chrześcijańskiej egzystencji. Odnosząc się w ten sposób do chrześcijańskiej społeczności, zachęca czytelników do podążania za określonym tokiem rozumowania, który mógł przebiegać następująco. Kościół chrześcijański jest wysuniętą placówką nieba na obcym terenie. Posługuje się językiem ojczystym i podlega prawom nieba pomimo faktu, iż świat dookoła posługuje się innym językiem i stosuje inny kodeks prawny. Jej instytucje funkcjonują na wzór swoich odpowiedników w ziemi ojczystej. I pewnego dnia jej mieszkańcy powrócą do niej, korzystając ze wszystkich przywilejów i praw przysługujących obywatelom. Metafora ta wprowadza do życia chrześcijan godność i nowe pokłady znaczeniowe, a zwłaszcza napięcie pomiędzy „teraz" i „jeszcze nie”, oraz niejednoznaczne uczucie bycia kulturowym autsajderem bycia w świecie, a jednocześnie nie z tego świata. Chrześcijanie są na tym świecie obcy jako obywatele nieba, a nie mieszkańcy jakiegoś ziemskiego miasta. Paweł wprowadza podział na tych, którzy „koncentrują się na sprawach ziemskich", oraz tych posiadających „obywatelstwo nieba”, Apostoł, który sam był obywatelem Rzymu, zdawał sobie sprawę z przywilejów płynących z tego tytułu, zwłaszcza w sytuacji, gdy znalazł się w stanie konfliktu z rzymskimi władzami. Chrześcijanie dostąpili, według niego, czegoś więcej: „obywatelstwa w niebie", które ujmowane jest w kategoriach zaistniałego już faktu, a nie przyszłego zdarzenia. Wierzący w Boga dostąpią dopiero w pełni tego, do czego upoważnia ten przywilej, ale prawo do tego mają już teraz. Nasze obywatelstwo na tym świecie nie jest trwałe, nieprzemijające obywatelstwo posiądziemy w niebie. Jak określa to autor Listu do Hebrajczyków, „nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść" (13, 14).

Podobne podejście odnaleźć można także w „modlitwie do Chrystusa" Anzelma z Canterbury (1033-1109), Modlitwa opisuje zmagania autora z pragnieniem bycia z Chrystusem w niebie. Myśl o przebywaniu z Chrystusem wzmaga poczucie smutku, że jest to na razie niemożliwe, a jednocześnie przysparza nadziei i podnosi na duchu jako perspektywa znalezienia się pewnego dnia u Jego boku. Również w tym przypadku myśli autora krążą wokół pojęcia wygnania:
„I znoszę to z niezachwianą wiarą, Płacząc nad niedolą wygnania. Nadzieję jedyną pokładając w Twym nadejściu, Żarliwie pragnę ujrzeć oblicze Twoje pełne chwały.”
***
Według Augustyna wizja Boga ma wyjątkową moc zaspokajania ludzkich pragnień, większą niż cokolwiek innego. Stanowi ona summum bonum, najwyższe dobro, „światło, które ukazuje prawdę i fontannę - źródło wszelkiego błogosławieństwa”. Autor rozwija to podejście w dziele „O państwie Bożym”, pisząc, iż obraz Boga w niebie wspomaga wiernych w pielgrzymce ich wiary:
„Sam Bóg, który jest Twórcą cnót, powinien stanowić naszą nagrodę. Jako że nie ma niczego wspanialszego i lepszego od Boga, który samego siebie nam obiecał. Co innego oznaczać mogą jego słowa wypowiedziane do proroka: „Ja będę twoim Bogiem, a ty będziesz moim ludem”.