środa, 3 maja 2017

Reformacja - 500 lat

Jeżeli zamierzamy posługiwać się terminem „reformacja", to powinniśmy je uściślić. Była reformacja w szesnastym wieku i wiele innych reformacji, ale czym one były? Każda reformacja, jaka kiedykolwiek miała miejsce w życiu kościoła; każda reformacja, która wnosiła nowe życie, moc i energię do kościoła, jednocześnie wywierając wpływ na życie ludzi, wynikała z powrotu do Nowego Testamentu. Dlatego, że staram się pokazać, iż powrót do Biblii jest naszą jedyną nadzieją, podjąłem ten temat. Świat, w którym żyjemy, jest bardzo stary i ma długą historię. Gdyby tylko współcześni ludzie przeczytali trochę z jego historii, wiele z ich nierozsądnych pomysłów i wniosków musiałoby zostać skorygowanych. Twierdzenie, że problemy ludzkości różnią się od tych z przeszłości, jest jedną z najbardziej absurdalnych nauk. Różnią się? Ludzie w ogóle się nie zmienili. Są tacy, jakimi zawsze byli. Problemy Imperium Rzymskiego w jego końcowej fazie istnienia, były takie same jak te, z którymi teraz boryka się Zachód. Oczywiście przejawiają się one w nieco odmienny sposób. Mieszkańcy Rzymu podróżowali wtedy rydwanami; teraz latają samolotami. Ale to nie ma znaczenia. Pytanie brzmi: „Czym się zajmują?” Kiedy zaczniecie to analizować, znajdziecie wiele podobieństw Rzymianie ucztowali, interesowali się dietami, jedzeniem, piciem, tańcem i seksem. Wszystko to znajdziemy i dzisiaj, nawet perwersje. Świat jest dokładnie taki sam jak był w pierwszym wieku, za dni naszego Pana. Widzimy w nim tę samą dekadencję, tę samą niemoralność, tę samą rozpustę, ten sam brak nadziei, ten sam strach.

A jedynym źródłem dobra w tym świecie była i jest ta Ewangelia. W Dziejach Apostolskich czytamy, że członkowie pierwszego kościoła, a w szczególności kaznodzieje „uczynili zamęt w całym świecie” (Dzieje Apostolskie 17:6). Nic nie wywarło na Imperium Rzymskie większego Wpływu niż chrześcijaństwo. Grecy mieli wielkich filozofów, którzy żyli, działali i umarli przed narodzeniem się Jezusa Chrystusa -tak więc nauka osiągnęła wyżyny. Rzymianie byli ekspertami w sztuce rządzenia, szczególnie jeśli chodzi o rządy lokalne. Nawet w dzisiejszych czasach system prawny wielu państw opiera się na prawie rzymskim. Rzymianie słynęli z prawa, porządku, umiejętności rządzenia i robili wszystko, co możliwe, aby poprawić los ludzi, tworząc pewnego rodzaju utopię. Starożytni bardzo interesowali się utopiami. Ale ponieśli całkowitą klęskę.

I właśnie w tamtym starym świecie nastąpiło zjawisko zwane kościołem chrześcijańskim. Wszystko zaczęło się od niesamowitych wydarzeń w dniu Pięćdziesiątnicy. Apostołowie i ci, którzy z nimi przebywali, modlili się razem w wieczerniku, kiedy nagle zstąpiła na nich moc Ducha Swiętego. Nie miało to nic wspólnego z tym, co robili; to nie było przez nich zorganizowane; nie wynikało z decyzji podjętej wiele miesięcy wcześniej, że należy zorganizować wielką kampanię i powołać komitety do jej planowania. Nie. Pozbawieni nadziei i słabi ludzie modlili się i czekali aż nagle zstąpiła na nich ogromna moc i wtedy zaczęli zwiastować. Trzy tysiące ludzi dostąpiło zbawienie po kazaniu wygłoszonym przez Piotra. „Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni" -właśnie taki był kościół.

Co w takim razie wiemy o tym kościele? Po pierwsze dowiadujemy się, że tamci ludzie „trwali w nauce apostolskiej" i wyjaśniliśmy już, dlaczego jej potrzebowali. Teraz powinniśmy przyjrzeć się kolejnej przyczynie ich zgromadzeń, która jest dla nas jednakowo ważna: „I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie." Chciałbym pokazać wam obraz kościoła chrześcijańskiego i społeczenstwa chrześcijańskiego, ponieważ w nich spoczywa jedyna nadzieja dla świata. Czytacie gazety czy one napawają was nadzieją? Interesujecie się polityką, ale czy znajdziecie w niej rozwiązanie moralnych problemów społeczeństwa? Być może uda się wam rozwiązać problemy w przemyśle, ale to się nie powiedzie, gdy wszyscy będą pracować coraz mniej za coraz większe wynagrodzenie. Tak właśnie upadł Rzym. Wszyscy chcieli spędzać czas w swoich wannach -a kiedy było się bardzo bogatym, to można było mieć nawet złotą wannę! Destrukcja przebiegała stopniowo. Imperium Rzymskie upadło i Zachód także chyli się ku upadkowi.
***

Dzisiejsza tragedia polega na tym, że ludzie mówią: „Nie ma znaczenia w co wierzymy, o ile trwamy W jedności - katolicy, protestanci i wszyscy inni. Różnice nie mają znaczenia, wszyscy jesteśmy jednością. Zjednoczmy się - nawet ci, którzy są wyznawcami innych religii świata. Zwołajmy wielki światowy kongres. Połączmy wszystkie religie. Świat śmieje się z tego iw tym akurat ma rację. Nie na tym polega chrześcijaństwo. Nie na tym polega wspólnota i jedność.

Ludzkie wyobrażenia na temat tego, co prowadzi do powstania „wspólnoty", mogą być dość mylne. Niektórzy postrzegają wspólnotę jako zjawisko społeczne. Taką tezę często głosi kościół i chciałbym się jej sprzeciwić, ponieważ nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem. Ludzie uważają, że wspólnota polega na wypiciu razem filiżanki herbaty i zjedzeniu ciastka. Znam też innych ludzi, którzy myślą o wspólnocie w następujący sposób: na końcu lub w trakcie nabożeństwa, pastor mówi: „Teraz wszyscy weźmy udział we wspólnocie” i prosi, aby uścisnąć dłoń ludzi siedzących obok nas i wszyscy ściskają sobie dłonie. Wspaniała wspólnota! Takie są wyobrażenia ludzi na temat wspólnoty - powierzchowna przyjaźń, uprzejmość i jowialność. W taki sposób zostało wypaczone pojęcie „wspólnoty”. Pamiętam ewangelicznego kaznodzieje, który opowiadał mi o pewnym człowieku, który nie był wierzący i wyznawał dość liberalne poglądy. Kaznodzieja powiedział do mnie: „Czasami wydaje mi się, że mam więcej wspólnego z nim, niż z wieloma wierzącymi.” „No cóż”, odpowiedziałem, „to zależy, co rozumiesz przez wspólnotę. Jeżeli uważasz, że jest milszy od wierzących, to się z tobą zgodzę, ale nie na tym polega wspólnota." To, że ten człowiek jest miły, grzeczny i uprzejmy wcale nie oznacza, że możesz trwać z nim we wspólnocie. Możesz z nim spędzić cały dzień i nie pokłócić się na żaden temat, ale nie na tym polega wspólnota.

Co więcej, pozwólcie, że podkreślę, że wspólnota nie może być utożsamiana z instytucjonalizmem, który moim zdaniem odstrasza wielu ludzi od kościoła chrześcijańskiego. Patrzą na kościół i nie widzą w nim nic, poza wielką instytucją, wielką organizacją. To dotyczy nie tylko kościoła rzymskokatolickiego, ale także protestanckiego. Przyjrzyjcie się współczesnemu kościołowi katolickiemu i protestanckiemu w Wielkiej Brytanii. Czy to samo Widzicie w Dziejach Apostolskich? Czy istnieje tam ktoś taki jak papież? Czy możesz mieć wspólnotę z papieżem? Spójrz ile wymogów protokolarnych musisz spełnić, aby go zobaczyć. Spójrz na ludzi przyglądających mu się z daleka, dla których zaszczytem jest ucałowanie jego pierścienia. Czy to jest wspólnota? Nie. Właśnie z tego powodu ludzie są poza kościołem i dlatego nie chcą słyszeć o chrześcijaństwie. Patrzą na to i nie chcą tego. I ja jestem tu po to, aby powiedzieć, że także tego nie chcę. Chrześcijaństwo nie jest instytucją, do której mogą należeć wszyscy bez wyjątku. Bóg mi świadkiem, że jestem zmęczony mężami stanu, którzy za życia nigdy nie przekroczyli progów kościoła, ale chcą, aby na ich pogrzebie śpiewano chrześcijańskie hymny. Protestuję w imieniu Boga! Zarzucają nam, że jesteśmy hipokrytami, ale czy to nie jest czysta hipokryzja? Dlaczego chcą chrześcijańskich hymnów na pogrzebach? Dlaczego nie śpiewają ich, gdy są żywi? Kościół jest na tyle bezmyślny, że pozwala się wykorzystywać, ale to nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym chrześcijaństwem. To w Dziejach Apostolskich widzimy prawdziwą wspólnotę.

Cóż więc ona znaczy? Sprawdziłem definicję tego słowa i znalazłem tam stwierdzenia: „głęboka więź", „prawdziwa społeczność", „bliski związek, którego najlepszym przykładem jest małżeństwo”. Tego słowa używa się również dla określenia „partnerstwa w biznesie”. Prawdziwa wspólnota nigdy nie jest czymś powierzchownym. Jest głęboka i ważna. Staje się najważniejszą rzeczą w życiu. Kiedy ludzie zostają chrześcijanami, tworzą jedność. Stają się członkami wspólnoty. Razem tworzą rodzinę. Są połączeni nierozerwalnymi więzami.
***

Gdzie był kościół w tamtych czasach? Można było go znaleźć wśród prastarych ludzi zwanych Waldezjanami, Żyjącymi na północy Włoch. Oni spoty kali się po domach, a kiedy im na to nie pozwalano, gromadzili się w jaskiniach, wysoko w górach. Wbrew wszystkiemu spotykali się w małych grupach. To był kościół. Później w Czechach byli również zwolennicy Jana Husa; zwolennicy Johna Wycliffe'a w Anglii, a to wszystko jeszcze zanim miała miejsce reformacja protestancka. Na tym polega istota kościoła. Nie jest on wielką instytucją, ale składa się z prostych ludzi, którzy uwierzyli w prawdę, poznali Pana, trwają w jego nauce i razem się modlą. Później nastąpiła reformacja protestancka i ludzie natychmiast zaczęli ponownie spotykać się w małych grupach. Nieco później znajdujemy kościół wśród Purytan i we wspaniałej historii szkockich prezbiterian. Poczytaj o tym, a przekonasz się, czym jest kościół i czym jest chrześcijaństwo. Zwykle prezbiterianie musieli spotykać się gdzieś wysoko w górach. Pewnego razu zwiedzałem miejsce zwane Communion Stones na południu Szkocji, niedaleko Dumfries - jedno z najbardziej niesamowitych miejsc, w jakich kiedykolwiek byłem. Trzeba było zejść z głównej drogi, przemieszczać się mniej uczęszczanymi drogami do granicy gospodarstwa rolnego, aż doszło się do podwórza. Następnie trzeba było iść zboczem wzgórza do przesmyku między wzniesieniami, za którym rozpościerało się miejsce niemal stworzone do spotkań, przypominające mały amfiteatr, pośrodku którego stał duży kamień. W tym właśnie miejscu, w siedemnastym wieku, szkoccy chrześcijanie spotykali się w niedzielne popołudnia, aby spożywać Wieczerzę Pańską. Jeden lub dwóch ludzi stało na czatach przy przesmyku, aby ostrzec pozostałych przed angielskimi żołnierzami, którzy mogli ich aresztować. To byli prości, nic nie znaczący ludzie, ale w swoich sercach mieli Bożą łaskę. Ryzykowali Życiem, aby się spotykać, ale ich życie było przemienione i dlatego byli gotowi na spotkanie ze swoim Bogiem. 


dr Martyn Lloyd-Jones - Autentyczne Chrześcijaństwo tom 1