Przestrzeganie dziesięciny aż do najdrobniejszych ziół świadczyłoby o bardzo skrupulatnej świadomości, ale gdyby faryzeusze rzeczywiście uważali, że prawo musi być przestrzegane aż do tego stopnia, to Chrystus nie powiedziałby niczego, co mogłoby urazić ich świadomość. Prawo o dziesięcinie - powiedział - musi być przestrzegane (p. 11,42). Ale przy tym wszystkim dziesięcina była drobnym obowiązkiem w porównaniu do nieskończenie wyższego obowiązku miłości Boga i sprawiedliwego postępowania wobec swoich bliźnich. Ponadto, dziesięcina była wprowadzona w Izraelu jako sposób okazania miłości wobec Boga, przez utrzymywanie jego służby w świątyni, jak również okazanie miłości Boga wobec obcych, sierot i wdów (p. 5M, 14,29). Składanie dziesięciny z mięty i ruty, z jednoczesnym czynieniem niesprawiedliwości wobec obcego, sieroty i wdowy i okazywaniem braku miłości do Boga, czyniło farsę z idei dziesięciny i jej prawdziwego celu, i zmieniało ją w bezduszną, mechaniczną, finansową operację.
David Gooding - Według Łukasza
sobota, 7 kwietnia 2012
środa, 7 marca 2012
Dłużej nie wytrzymam.
"Ponieważ zachowałeś Mój nakaz wytrwałości..." Obj.3,10
Wytrwałość jest czymś więcej niż tylko trzymaniem się czegoś do końca. Życie człowieka świętego znajduje się w rękach Bożych jak łuk i strzała w rękach łucznika. Bóg celuje w coś, czego święty nie widzi, ale Pan nadal trzyma napięty łuk, a święty po chwili mówi: Dłużej nie wytrzymam. Jednak Bóg nie zwraca na to uwagi i nadal napina łuk, aż Jego cel staje się widoczny, i wtedy wypuszcza strzałę. Zaufaj Bożym rękom. Czy jest w twoim życiu coś, do czego potrzeba ci wytrwałości? Przez wytrwałość swojej wiary zachowaj bliską więź z Jezusem Chrystusem. Mów wraz z Hiobem: Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam.
Wiara to nie słabe i godne politowania uczucie, lecz silna i żywotna ufność, oparta na fakcie, że Bóg jest świętą miłością. Wiara to największy wysiłek twego życia - całkowite powierzenie się Bogu.
W Jezusie Chrystusie Bóg zrobił wszystko, by nas zbawić, a teraz oczekuje, abyśmy z ufnością wszystko Mu powierzyli. Są w naszym życiu dziedziny, których wiara jeszcze nie przeniknęła - miejsca, których życie Boże dotąd nie opanowało. W życiu Jezusa Chrystusa nie było takich dziedzin i nie powinno ich też być w naszym życiu. Jezus modlił się: A to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie. (J17,3). Życie wieczne to takie życie, które może niewzruszenie sprostać wszystkiemu. Jeżeli takie będzie nasze przekonanie, wówczas nasze życie stanie się pełne romantyzmu - chwalebnej możliwości ciągłego oglądania wspaniałych rzeczy. Bóg wychowuje nas, prowadząc do tego kluczowego miejsca swojej mocy.
Oswald Chambers - Ku Tobie, Boże mój
Wytrwałość jest czymś więcej niż tylko trzymaniem się czegoś do końca. Życie człowieka świętego znajduje się w rękach Bożych jak łuk i strzała w rękach łucznika. Bóg celuje w coś, czego święty nie widzi, ale Pan nadal trzyma napięty łuk, a święty po chwili mówi: Dłużej nie wytrzymam. Jednak Bóg nie zwraca na to uwagi i nadal napina łuk, aż Jego cel staje się widoczny, i wtedy wypuszcza strzałę. Zaufaj Bożym rękom. Czy jest w twoim życiu coś, do czego potrzeba ci wytrwałości? Przez wytrwałość swojej wiary zachowaj bliską więź z Jezusem Chrystusem. Mów wraz z Hiobem: Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam.
Wiara to nie słabe i godne politowania uczucie, lecz silna i żywotna ufność, oparta na fakcie, że Bóg jest świętą miłością. Wiara to największy wysiłek twego życia - całkowite powierzenie się Bogu.
W Jezusie Chrystusie Bóg zrobił wszystko, by nas zbawić, a teraz oczekuje, abyśmy z ufnością wszystko Mu powierzyli. Są w naszym życiu dziedziny, których wiara jeszcze nie przeniknęła - miejsca, których życie Boże dotąd nie opanowało. W życiu Jezusa Chrystusa nie było takich dziedzin i nie powinno ich też być w naszym życiu. Jezus modlił się: A to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie. (J17,3). Życie wieczne to takie życie, które może niewzruszenie sprostać wszystkiemu. Jeżeli takie będzie nasze przekonanie, wówczas nasze życie stanie się pełne romantyzmu - chwalebnej możliwości ciągłego oglądania wspaniałych rzeczy. Bóg wychowuje nas, prowadząc do tego kluczowego miejsca swojej mocy.
Oswald Chambers - Ku Tobie, Boże mój
środa, 1 lutego 2012
Teoria, teoria!... teoria?
Tak więc mówiłem o Bożej świętości i starałem się, jak mogłem, opisać majestat i chwałę wielkiego i świętego Boga. Nie powiedziałem jednak nic o praktycznym zastosowaniu tych prawd w życiu ludzi, którzy mnie słuchali. Zastosowanie jest kluczowym elementem nauczania, ale czułem że powinienem zrobić tego dnia test: Czy porywający opis wielkości Boga sam w sobie zaspokoi ludzkie potrzeby?
Nie wiedziałem o tym, że niedługo przed tą niedzielą jedna z młodych rodzin z mojego Kościoła dowiedziała się , że ... (tu opis cierpienia). Było to niezwykle traumatyczne przeżycie. Byli tam tej niedzieli i wysłuchali całego przesłania. Zastanawiam się ile osób, które doradzają pastorom, powiedziałoby dzisiaj: 'Pastorze Piper, nie widzi pan, że ci ludzie cierpią? Nie może pan zwiastować czegoś bardziej przyziemnego i praktycznego? Czy nie zdaje pan sobie sprawy, jacy ludzie pana słuchają?' Kilka tygodni później poznałem całą historię. Mężczyzna ten wziął mnie na stronę pewnej niedzieli po nabożeństwie. 'John - powiedział - to były najtrudniejsze miesiące mojego życia. Czy wiesz, co pomogło nam przetrwać? Wizja tego, jak wielka jest Boża świętość, którą podzieliłeś się w pierwszą niedzielę stycznia. To była skała, o którą mogliśmy się oprzeć.'
Boża chwała i wielkość to coś, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Silna, głęboka pewność, że istnieje kochający i potężny Bóg, który rządzi światem, to mocny fundament, który pozwoli nam przetrwać wszystkie 'Dlaczego?' i 'Jak długo?', które mogą nas gnębić. W księgach prorockich widzimy, że przynajmniej częściowo cierpienie jest karą za grzech. Widzimy też, że nawet ci, którzy wiernie służą Panu, będą cierpieć. Kluczowe znaczenie ma zaufanie naszemu Ojcu niebiańskiemu.
Gdzie jest Bóg gdy cierpimy. - Lynn Gardner
Nie wiedziałem o tym, że niedługo przed tą niedzielą jedna z młodych rodzin z mojego Kościoła dowiedziała się , że ... (tu opis cierpienia). Było to niezwykle traumatyczne przeżycie. Byli tam tej niedzieli i wysłuchali całego przesłania. Zastanawiam się ile osób, które doradzają pastorom, powiedziałoby dzisiaj: 'Pastorze Piper, nie widzi pan, że ci ludzie cierpią? Nie może pan zwiastować czegoś bardziej przyziemnego i praktycznego? Czy nie zdaje pan sobie sprawy, jacy ludzie pana słuchają?' Kilka tygodni później poznałem całą historię. Mężczyzna ten wziął mnie na stronę pewnej niedzieli po nabożeństwie. 'John - powiedział - to były najtrudniejsze miesiące mojego życia. Czy wiesz, co pomogło nam przetrwać? Wizja tego, jak wielka jest Boża świętość, którą podzieliłeś się w pierwszą niedzielę stycznia. To była skała, o którą mogliśmy się oprzeć.'
Boża chwała i wielkość to coś, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Silna, głęboka pewność, że istnieje kochający i potężny Bóg, który rządzi światem, to mocny fundament, który pozwoli nam przetrwać wszystkie 'Dlaczego?' i 'Jak długo?', które mogą nas gnębić. W księgach prorockich widzimy, że przynajmniej częściowo cierpienie jest karą za grzech. Widzimy też, że nawet ci, którzy wiernie służą Panu, będą cierpieć. Kluczowe znaczenie ma zaufanie naszemu Ojcu niebiańskiemu.
Gdzie jest Bóg gdy cierpimy. - Lynn Gardner
piątek, 20 stycznia 2012
Radość!
A co z radością? Bo przecież o niej przede wszystkim opowiada ta historia. Muszę wyznać, że temat ten prawie zupełnie przestał mnie interesować, odkąd zostałem chrześcijaninem. Nie mogę co prawda uskarżać się jak Wordsworth, że opuścił mnie przebłysk wizji. Jak sądzę (jeśli w ogóle warto o tym wspominać), od czasu mojego nawrócenia doświadczałem dawnego ukłucia Radości i jej słodko-gorzkiego smaku tak samo często i tak samo wyraźnie jak we wcześniejszych okresach mojego życia. Teraz wiem, że doświadczenie to, jako stan mojego umysłu, nie miało nigdy znaczenia, które mu kiedyś przypisywałem. Było ważne tylko o tyle, o ile wskazywało drogę ku czemuś innemu, na zewnątrz mnie. Dopóki wątpiłem o samym celu, ten znak wydawał mi się ze zrozumiałych powodów czymś wielkim. Kiedy zgubimy się w lesie, znalezienie drogowskazu jest dla nas wielkim wydarzeniem. Ten, kto zobaczył go pierwszy, woła innych, a oni gromadzą się wokół niego i przyglądają tabliczce. Ale kiedy odnaleźliśmy drogę i podążając nią, co jakiś czas mijamy drogowskazy, nie zatrzymujemy się, by na nie popatrzeć. Dodają nam otuchy i jesteśmy wdzięczni władzom, które kazały je ustawić. Nie zatrzymujemy się jednak i nie podziwiamy ich. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdarza mi się czasem zatrzymywać w drodze i przyglądać rzeczom jeszcze mniej ważnym niż drogowskazy.
C.S. Lewis - Zaskoczony radością /autobiografia/
wtorek, 3 stycznia 2012
Błogosławieni...
Kazanie na górze prowadzi cielesnego człowieka do rozpaczy, i właśnie to jest celem Jezusa. Gdy osiągamy punkt rozpaczy, pragniemy przyjść do Jezusa jako nędzarze i przyjąć Jego dobro. "Błogosławieni ubodzy w duchu" - oto pierwsza zasada królestwa. Dopóki żyjemy zarozumiałą, opartą na własnej sprawiedliwości myślą, że możemy działać jeśli Bóg pomoże - On pozwoli nam tak funkcjonować, aż skręcimy kark naszej ignorancji na jakiejś przeszkodzie. Wtedy dopiero będziemy chcieć przyjść i otrzymywać Jego dobro. Opoką Królestwa Jezusa Chrystusa jest bieda, a nie posiadanie; nie decyzje dla Jezusa, lecz poczucie całkowitej daremności - "nie potrafię nawet tego zacząć". Wtedy, mówi Jezus, "błogosławieni jesteście". Tak właśnie wygląda początek, choć przekonanie że jesteśmy biedni może zabrać nam trochę czasu.
Oswald Chambers - Kazanie na górze - rozważania
piątek, 14 października 2011
Fizyka duchowego nurkowania.
W wodzie kamieniołomu odgłos rytmicznie wdychanego powietrza wydawał się dziwnie przytłumiony. Sally, mój partner nurek, mimo brakującego kompensatora pływalności, wyglądała świetnie i zawodowo; wygląd maskował nasze niewielkie doświadczenie. Kompensatory, które zamówiliśmy wcześniej, nie dotarły. Jako świeżo upieczeni nurkowie z certyfikatami wróciliśmy do zbiornika kamieniołomu, by poćwiczyć nasze umiejętności. Tego dnia założyliśmy tradycyjne kamizelki opatrzone ustnikiem, przez który mogliśmy w zależności od potrzeby uzupełniać lub wypuszczać powietrze. Oboje mieliśmy na sobie pasy balastowe, płetwy, maski i butle z automatami oddechowymi wyposażone w odpowiednie mierniki i ustniki. Certyfikat nurka wód otwartych zdobywaliśmy właśnie w tym zbiorniku. Na zajęciach wiele czasu poświęcono umiejętnościom regulacji pływalności. Płuca wypełnione powietrzem sprawiają, że ciało ludzkie ma naturalną zdolność utrzymywania się na powierzchni, co oznacza, że zanurzone pod wodę będzie wypierane w kierunku powierzchni. Wobec tego nurek, celem utrzymania się na odpowiedniej głębokości, musi posługiwać się jedną z dwóch metod. Pierwszą z nich jest siła odrzutu, polegająca na tym, że nurek utrzymuje się pod wodą przy użyciu własnej siły - podobnie jak dziecko, które nurkuje w basenie, gdy chce wydobyć leżący na dnie przedmiot.
Nurkowie Scuba, których celem jest podwodna rekreacja, nie mają jednak zamiaru przez cały czas walczyć o utrzymanie odpowiedniej głębokości. Preferują więc opcje drugą - balast, który pokonuje ich naturalną pływalność i pozwala z łatwością zejść pod wodę. Nie chodzi jednak o jakie bądź obciążenie. Uzyskanie równowagi między ściągającym w dół balastem a naturalną pływalnością ciała nurka jest wielką sztuką. Kompensator pływalności pozwala nurkowi na sterowanie pływalnością poprzez regulowanie powietrza w przyrządzie przypominającym kamizelkę. Teoretycznie tradycyjne kamizelki ratowniczo-wyrównawcze, które ja i Sally mieliśmy na sobie, działają na tej samej zasadzie.
Ponieważ uczyłem się zasad zanurzania, fizyka nurkowania nie była mi obca. Po zejściu na dno zbiornika, na głębokość 15 metrów, okazało się, że mam pływalność ujemną, przez co obijałem się o dno, wzbijając tumany mułu ograniczające widzenie i odbierające przyjemność nurkowania. Pamiętajcie, że znałem zasady kontroli pływalności i wiedziałem, że dodanie powietrza do kamizelki pozwoli mi zawisnąć w toni - nad dnem. Upuściłem wobec tego automat oddechowy, chwyciłem ustnik od kamizelki, zacząłem dmuchać i... nie byłem w stanie nadmuchać kamizelki.
Później dowiedziałem się, że przyczyną tego była głębokość. Ponieważ w miarę schodzenia pod wodę wzrasta ciśnienie na centymetr kwadratowy ciała, nie miałem wystarczająco dużo siły w płucach, by pokonać ciśnienie, jakie woda wywierała na kamizelkę i przez to nie byłem w stanie napełnić jej powietrzem. Dodatkowym problemem jest to, że wydmuchując powietrze na takiej głębokości, można sobie niemalże wydmuchać płuca! Zrezygnowałem więc z napełniania kamizelki i musiałem sięgnąć po automat oddechowy, bo brakowało mi powietrza. I nie mogłem go znaleźć! Jako amator nie byłem świadom tego, że automat podryfował gdzieś za moimi plecami; w dodatku popełniłem kolejny błąd i zbyt wysoko umieściłem butlę, przez co nie mogłem obrócić się za siebie by go znaleźć. Byłem bliski paniki.
Nie miałem wielkiego wyboru: mogłem zdjąć sprzęt i znaleźć automat oddechowy - ale nie byłem zbytnio doświadczony w takich manewrach; mogłem też poszukać Sally albo jakiegoś innego nurka, bo wiedziałem, że każdy, nawet nieznajomy nurek, użyczy mi swojego powietrza - ale w polu widzenia nie było nikogo; w końcu mogłem zastosować wynurzenie awaryjne do miejsca, w którym wiedziałem, że znajdę powietrze. Wybrałem to ostatnie.
Mój wybór wiązał się jednak z kolejnym problemem. Nurek nie może wynurzać się szybciej, niż bąbelki wypuszczanego przez niego powietrza, jeśli nie chce dopuścić do choroby dekompresyjnej - bardzo bolesnego, a czasem groźnego dla życia stanu, w którym następuje gwałtowne uwalnianie się pęcherzyków azotu we krwi. Ponieważ nie miałem już w płucach powietrza, nie mogłem wypuścić bąbelków, więc wynurzałem się w tempie, które wydawało mi się właściwe i zacząłem zastanawiać się nad planem awaryjnym.
Co będzie, jeśli z powodu braku powietrza stracę przytomność, zanim zdążę się wynurzyć? To było wysoce prawdopodobne! Teraz już mój organizm rozpaczliwie wołał o tlen. Jedną rękę umieściłem na klamrze pasa balastowego, a drugą na zaworze naboju CO2, w który była wyposażona moja kamizelka; nabój miał napompować kamizelkę w przypadku, gdyby miała spełniać funkcje kamizelki ratowniczej. Wiedziałem, że napełniona kamizelka utrzyma mnie na powierzchni wody nawet, gdybym stracił przytomność, zaś pozbycie się pasa balastowego pozwoliłoby na jeszcze szybsze wynurzenie. Nie chciałem jednak ryzykować chorobą dekompresyjną, dopóki nie byłoby to absolutnie konieczne.
W połowie drogi stało się to, co przewidziałem: mimowolnie chciałem nabrać powietrza - a otaczała mnie wyłącznie woda! Teraz wiem, jak musi się czuć tonący człowiek. Pociągnąwszy obiema rękoma, zdołałem zrzucić pas, napełnić kamizelkę i zostałem natychmiast wyrzucony na powierzchnię wody: kaszlący, krztuszący się i prychający. Dryfując, cieszyłem się z otaczającej mnie masy powietrza. Opuściłem nieprzyjazne środowisko wodne, które od początku nie było przeznaczone dla człowieka. W tym nieżyczliwym otoczeniu byłem całkowicie zależny od aparatu oddechowego. Gdy go straciłem, środowisko, w którym się znajdowałem, rozpoczęło bezlitosny zamach na moje życie.
Jim Hohnberger - Ucieczka do Boga
Nurkowie Scuba, których celem jest podwodna rekreacja, nie mają jednak zamiaru przez cały czas walczyć o utrzymanie odpowiedniej głębokości. Preferują więc opcje drugą - balast, który pokonuje ich naturalną pływalność i pozwala z łatwością zejść pod wodę. Nie chodzi jednak o jakie bądź obciążenie. Uzyskanie równowagi między ściągającym w dół balastem a naturalną pływalnością ciała nurka jest wielką sztuką. Kompensator pływalności pozwala nurkowi na sterowanie pływalnością poprzez regulowanie powietrza w przyrządzie przypominającym kamizelkę. Teoretycznie tradycyjne kamizelki ratowniczo-wyrównawcze, które ja i Sally mieliśmy na sobie, działają na tej samej zasadzie.
Ponieważ uczyłem się zasad zanurzania, fizyka nurkowania nie była mi obca. Po zejściu na dno zbiornika, na głębokość 15 metrów, okazało się, że mam pływalność ujemną, przez co obijałem się o dno, wzbijając tumany mułu ograniczające widzenie i odbierające przyjemność nurkowania. Pamiętajcie, że znałem zasady kontroli pływalności i wiedziałem, że dodanie powietrza do kamizelki pozwoli mi zawisnąć w toni - nad dnem. Upuściłem wobec tego automat oddechowy, chwyciłem ustnik od kamizelki, zacząłem dmuchać i... nie byłem w stanie nadmuchać kamizelki.
Później dowiedziałem się, że przyczyną tego była głębokość. Ponieważ w miarę schodzenia pod wodę wzrasta ciśnienie na centymetr kwadratowy ciała, nie miałem wystarczająco dużo siły w płucach, by pokonać ciśnienie, jakie woda wywierała na kamizelkę i przez to nie byłem w stanie napełnić jej powietrzem. Dodatkowym problemem jest to, że wydmuchując powietrze na takiej głębokości, można sobie niemalże wydmuchać płuca! Zrezygnowałem więc z napełniania kamizelki i musiałem sięgnąć po automat oddechowy, bo brakowało mi powietrza. I nie mogłem go znaleźć! Jako amator nie byłem świadom tego, że automat podryfował gdzieś za moimi plecami; w dodatku popełniłem kolejny błąd i zbyt wysoko umieściłem butlę, przez co nie mogłem obrócić się za siebie by go znaleźć. Byłem bliski paniki.
Nie miałem wielkiego wyboru: mogłem zdjąć sprzęt i znaleźć automat oddechowy - ale nie byłem zbytnio doświadczony w takich manewrach; mogłem też poszukać Sally albo jakiegoś innego nurka, bo wiedziałem, że każdy, nawet nieznajomy nurek, użyczy mi swojego powietrza - ale w polu widzenia nie było nikogo; w końcu mogłem zastosować wynurzenie awaryjne do miejsca, w którym wiedziałem, że znajdę powietrze. Wybrałem to ostatnie.
Mój wybór wiązał się jednak z kolejnym problemem. Nurek nie może wynurzać się szybciej, niż bąbelki wypuszczanego przez niego powietrza, jeśli nie chce dopuścić do choroby dekompresyjnej - bardzo bolesnego, a czasem groźnego dla życia stanu, w którym następuje gwałtowne uwalnianie się pęcherzyków azotu we krwi. Ponieważ nie miałem już w płucach powietrza, nie mogłem wypuścić bąbelków, więc wynurzałem się w tempie, które wydawało mi się właściwe i zacząłem zastanawiać się nad planem awaryjnym.
Co będzie, jeśli z powodu braku powietrza stracę przytomność, zanim zdążę się wynurzyć? To było wysoce prawdopodobne! Teraz już mój organizm rozpaczliwie wołał o tlen. Jedną rękę umieściłem na klamrze pasa balastowego, a drugą na zaworze naboju CO2, w który była wyposażona moja kamizelka; nabój miał napompować kamizelkę w przypadku, gdyby miała spełniać funkcje kamizelki ratowniczej. Wiedziałem, że napełniona kamizelka utrzyma mnie na powierzchni wody nawet, gdybym stracił przytomność, zaś pozbycie się pasa balastowego pozwoliłoby na jeszcze szybsze wynurzenie. Nie chciałem jednak ryzykować chorobą dekompresyjną, dopóki nie byłoby to absolutnie konieczne.
W połowie drogi stało się to, co przewidziałem: mimowolnie chciałem nabrać powietrza - a otaczała mnie wyłącznie woda! Teraz wiem, jak musi się czuć tonący człowiek. Pociągnąwszy obiema rękoma, zdołałem zrzucić pas, napełnić kamizelkę i zostałem natychmiast wyrzucony na powierzchnię wody: kaszlący, krztuszący się i prychający. Dryfując, cieszyłem się z otaczającej mnie masy powietrza. Opuściłem nieprzyjazne środowisko wodne, które od początku nie było przeznaczone dla człowieka. W tym nieżyczliwym otoczeniu byłem całkowicie zależny od aparatu oddechowego. Gdy go straciłem, środowisko, w którym się znajdowałem, rozpoczęło bezlitosny zamach na moje życie.
Jim Hohnberger - Ucieczka do Boga
niedziela, 25 września 2011
I Believe in Love - Peter Gee
Peter Gee - The Bible - Cd 2018r.
przeczytaj recenzję
_____________________________________________
Thanks
for the memories
I hold them in my heart
For all the times we've shared
How I loved you from the start
From the day that we first met
You took my breath away
Yes, I believe in love
Like a vision of angels
You fill my hopes and dreams
You are the most beautiful girl
That I have ever seen
When you smile, you shine so bright
Your hair, like golden sun
Yes, I believe in love
So many times
Some things we wish with all our hearts
Did life bring us together too late?
Now it's tearing me apart
And all the times I felt
You're too good for someone like me
Your beauty was forbidden for me
I will always love you
A perfect love
Given for the world
A cross of sacrifice
Bought forgiveness for us all
And if there's a kingdom
Where our hopes and dreams come true
I pray I'd be there with you
I hold them in my heart
For all the times we've shared
How I loved you from the start
From the day that we first met
You took my breath away
Yes, I believe in love
Like a vision of angels
You fill my hopes and dreams
You are the most beautiful girl
That I have ever seen
When you smile, you shine so bright
Your hair, like golden sun
Yes, I believe in love
So many times
Some things we wish with all our hearts
Did life bring us together too late?
Now it's tearing me apart
And all the times I felt
You're too good for someone like me
Your beauty was forbidden for me
I will always love you
A perfect love
Given for the world
A cross of sacrifice
Bought forgiveness for us all
And if there's a kingdom
Where our hopes and dreams come true
I pray I'd be there with you
Thanks for the memories
You are a best friend to me
Your beauty amazes me
Yes, I believe in love
I will always love you
I still believe in love
You are a best friend to me
Your beauty amazes me
Yes, I believe in love
I will always love you
I still believe in love
(Song of songs 8.7, 1 John 4.10)
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Pies
Trzeba przyznać, że przypuszczenia co do tego, dlaczego Bóg robi to, co robi, najprawdopodobniej są niewiele więcej warte niż domysły mojego psa, który może się zastanawiać, co robię kiedy siedzę i czytam.
C.S. Lewis - Rozważania o psalmach
C.S. Lewis - Rozważania o psalmach
sobota, 21 maja 2011
Raj utracony
Aż wreszcie Czas ów nieruchomo stanął!
Na zewnątrz wszędzie otchłań jest i wieczność,
A żadne oko ich końca nie sięgnie;
Wiele pojąłem, zanim stąd odejdę,
Wiele spokoju przybyło mym myślom,
A jest naczynie moje wypełnione
Po brzegi wiedzą; było mym szaleństwem
Staranie całe, by móc sięgnąć dalej.
Odtąd już będę wiedział, że najlepsze
Jest posłuszeństwo i trwożliwa miłość
Do jedynego Boga, a iść trzeba,
Jakby przed Jego obliczem się było,
Zawsze w Opatrzność Jego wierząc, na niej
Jedynie tylko polegając, bowiem
Wobec dzieł Swoich jest On miłosierny
I przezwycięża zło dobrem; On z małych
Rzeczy wytwarza wielkie, a z tych, które
Słabe są, czyni oręż do złamania
Wielkości świata. Tak światową mądrość
Zwycięża wreszcie prostota potulna;
Cierpienie, które dla prawdy się znosi,
Jest męstwem godnym wielkiego zwycięstwa,
Wiernym przemienia Śmierć w żywot wieczysty,
Tego nauczył mnie On Swym przykładem
I Jego odtąd czczę jak Zbawiciela.
John Milton - Raj utracony
Na zewnątrz wszędzie otchłań jest i wieczność,
A żadne oko ich końca nie sięgnie;
Wiele pojąłem, zanim stąd odejdę,
Wiele spokoju przybyło mym myślom,
A jest naczynie moje wypełnione
Po brzegi wiedzą; było mym szaleństwem
Staranie całe, by móc sięgnąć dalej.
Odtąd już będę wiedział, że najlepsze
Jest posłuszeństwo i trwożliwa miłość
Do jedynego Boga, a iść trzeba,
Jakby przed Jego obliczem się było,
Zawsze w Opatrzność Jego wierząc, na niej
Jedynie tylko polegając, bowiem
Wobec dzieł Swoich jest On miłosierny
I przezwycięża zło dobrem; On z małych
Rzeczy wytwarza wielkie, a z tych, które
Słabe są, czyni oręż do złamania
Wielkości świata. Tak światową mądrość
Zwycięża wreszcie prostota potulna;
Cierpienie, które dla prawdy się znosi,
Jest męstwem godnym wielkiego zwycięstwa,
Wiernym przemienia Śmierć w żywot wieczysty,
Tego nauczył mnie On Swym przykładem
I Jego odtąd czczę jak Zbawiciela.
John Milton - Raj utracony
Subskrybuj:
Posty (Atom)








